Zginął w moje urodziny – Zdzisław Beksiński

Kiedy 22 lutego 2005 roku dowiedziałem się o tragicznej śmierci Zdzisława Beksińskiego, którego zamordowano w nocy 21 lutego wiedziałem, że moje urodziny już zawsze będą mi przypominały tego wielkiego człowieka i artystę.

Pana Beksińskiego poznałem 2000 r. W tym czasie prowadziłem audycję w „Radiostacji” i wspólnie z kolegami wydawaliśmy magazyn muzyczny „Techno Party”. Wpadliśmy wtedy na pomysł, aby jedna z okładek naszego magazynu była z grafiką Zdzisława Beksińskiego. Aby mogło to się ziścić, musieliśmy uzyskać zgodę od autora. Jak zdobyłem telefon? Już nie pamiętam. Ale pamiętam,  że byłem bardzo  zdenerwowany wystukując numer mający mnie połączyć z człowiekiem, którego od lat podziwiałem. Po kilku sygnałach usłyszałem ciepły, męski głos. Wiedziałem, że bardzo trudno przekonać Pana Beksińskiego do nowego projektu, ale postarałem się szybko wytłumaczyć o co mi chodzi. Strasznie się bałem, że mi szybko przerwie i powie, że nie jest zainteresowany, że jest bardzo zajęty, i że ciągle ktoś coś od niego chce. I po prawdzie prawie na początku rozmowy to usłyszałem, ale nie dałem się tak łatwo zbyć. Trochę z niecierpliwością i niezbyt chętnie wreszcie powiedział  - proszę mi przynieść to wasze pismo, zobaczę jak ono wygląda, czy moje grafiki pasują do „Techno Party” i wtedy zobaczymy co dalej. Chyba domyślacie się, co czułem odkładając słuchawkę.

Dolinka Służewiecka zawsze będzie mi się kojarzyła z Beksińskim i za każdym razem, gdy jadę tamtędy, serce mi mocniej bije. 17  lat temu, kiedy jechałem pierwszy raz do pana Beksińskiego, serce miałem w gardle. Bardzo się bałem, że rozmowa będzie trudna. Wiedziałem, że Beksiński jest bardzo nieufny, że bardzo niechętnie wchodzi w nowe projekty.  Początek rozmowy był trudny, Beksiński uważnie przejrzał magazyn, zadał kilka szczegółowych pytań i, o dziwo, chętnie się zgodził. Na koniec rozmowy zapytałem jeszcze, czy nie chciałby przyjść do radia na wywiad, ale mocno się skrzywił mówiąc – wie pan, ja nie lubię wychodzić z domu, więc raczej się nie wybiorę. Przy następnym spotkaniu przekazał mi płytę z grafiką  i szczegółowym opisem, jak możemy ją wydrukować. I tak rozpoczęła się nasza znajomość, podczas której gościłem pana Beksińskiego także w radiu. Udało mi się zorganizować kilka wystaw grafik, „Techno Party” wzbogaciło się o kilka okładek z grafikami, wydaliśmy też płyty z okładkami zaprojektowanymi przez Mistrza, ale największą radość przyniosło mi wydanie 1000 albumów i 3000 płyt z elektroniczną wersją prac na akcje „Pajacyk” Polskiej Akcji  Humanitarnej. Szczęśliwcy, którzy nabyli te rarytasy są w bardzo nielicznej grupie posiadaczy tego wydawnictwa.

Informacja dla tych, którzy bardzo by chcieli mieć taki album lub płytę, na której są grafiki i wywiad: proszę spróbować skontaktować się z PAH lub bezpośrednio z Janką Ochojską. Może coś im jeszcze zostało. Informacja dla podgrzania atmosfery: z całego nakładu około 100 egzemplarzy było z autografem malarza.

Dlaczego piszę o tym na tym blogu? Chciałbym Was zainteresować twórczością Beksińskiego. Wiem, że jego obrazy są bardzo drogie, ale możecie tanio nabyć grafiki artysty, które, odpowiednio sygnowane, znajdują się w Muzeum Historycznym w Sanoku. Muzeum jest spadkobiercą Zdzisława Beksińskiego i posiada największy zbiór obrazów i grafik malarza.  Informacja dodatkowa, ale ważna jest taka, że dyrektorem muzeum jest Pan Wiesław Banach, który był przyjacielem Zdzisława Beksińskiego .

Zapraszam  do obejrzenia kilku grafik, które były w albumie na rzecz „Pajacyka”.

 

 Jarosław Mikołaj Skoczeń