Długi dojazd do pracy – świadomy wybór czy smutna konieczność

W pracy spędzamy mnóstwo czasu. Standardowo jest to osiem godzin dziennie, od 9:00 do 17:00 plus ewentualne nadgodziny, czyli praktycznie cały dzień. Jakby doliczyć do tego czas dojazdu do pracy, który przecież nie jest czasem wolnym, to praca wysuwa na prowadzanie.

Nie da się ukryć, że praca jest bardzo ważnym aspektem życia i nie chodzi tu tylko o aspekty finansowe. To w pracy można się sprawdzić na wielu polach, rozwijać swoje zainteresowania, zdobywać nowe umiejętności, poznawać ludzi. Chociaż są rzeczy ważniejsze, jak np. rodzina, tak praca również ma wysoką wagę w codziennym życiu człowieka.

Ostatnio coraz modniejsze jest życie zgodnie z zasadą 3 x 8, czyli osiem godzin snu, osiem godziny pracy i osiem godzin czasu dla siebie i rodziny. Niestety, często ta ostatnia „ósemka” jest zabierana przez codzienne czynności, a przyjemności stanowią jej niewielką część. W tych ośmiu, teoretycznie wolnych godzinach często zawiera się czas, który poświęcamy na dojazd do pracy, czyli poniekąd na pracę.

Mało kto ma ten komfort, że mieszka tuż przy pracy, lub dojście na nogach czy dojazd zajmuje kilka lub kilkanaście minut. Najczęściej do pracy trzeba dojechać spory kawałek drogi. W dużych miastach dojazd do pracy może zająć nawet godzinę, co razem z drogą powrotną zabiera dwie godziny
z teoretycznie prywatnego czasu.

Często jest również tak, że do pracy dojeżdża się do zupełnie innego miasta. Tutaj prym wiedzie Warszawa, gdzie do pracy codziennie dojeżdża nawet 200 tys. osób. I często nie są to osoby, które mieszkają w Piasecznie czy Markach, ale mieszkańcy takich miast jak np. Łódź czy Radom. Wydawać by się mogło, że takie dojazdy z tak odległych miejscowości to bezsensowna strata czasu. Według Agaty Polińskiej z serwisu Otodom.pl, jednym z ważniejszych czynników, przez które osoby pracujące w Warszawie decydują się na codzienne długie dojazdy, są ceny i czynsze mieszkań. Warszawa, jak wiadomo, jest najdroższym miastem. Zgodnie w ofertami zamieszczonymi na portalu Otodom.pl, średni czynsz wynajmu mieszkania 1-pokojowego to około 2 000 zł wraz z czynszem administracyjnym. Oczywiście cena zależy od lokalizacji oraz standardu mieszkania i w ofercie są dużo tańsze lokale, jednak żeby znaleźć taką perełkę trzeba mieć trochę czasu i cierpliwości.

Osoby, które rozpoczynają pracę w nowym mieście mają niemały dylemat: wynająć mieszkanie, przeprowadzić się i co weekend wracać do rodziny lub zostać w domu i codziennie dojeżdżać do pracy. Od strony finansowej, zdecydowanie tańszą opcją jest dojazd do miejsca pracy z rodzinnej miejscowości. Kwartalny bilet PKP do stacji Warszawa Centralna z Łodzi czy Radomia to wydatek 1 210 zł, a miesięczny 484 zł, a podróż zajmuje około godziny. Jeśli miejsce pracy jest blisko dworca, wówczas nie trzeba kupować biletów okresowych na komunikację miejską. Jak podkreśla Agata Polińska, godzinę do pracy często dojeżdżają mieszkańcy północnej Białołęki czy południowego Wawra, więc osoby z Łodzi czy Radomia nie mają najgorzej. Gorzej jeśli miejsce pracy jest w innej części Warszawy, wówczas dojazd trwa dłużej.

Domeną dużych miast jest codzienna migracja ludności za pracą. Dotyczy to nie tylko Warszawy, choć to ona jest najlepszym przykładem tego zjawiska, ale także Krakowa, Wrocławia czy Poznania. Miasta, gdzie rynek pracy jest rozwinięty, a firmy poszukują pracowników, będą przyciągać ludzi, którzy niekoniecznie staną się typowymi mieszkańcami.  Takie osoby będą płacić podatki w swojej miejscowości, a korzystać z infrastruktury miast, w których pracują. Sprawna organizacja życia
w mieście, gdzie żyje więcej osób niż wskazują to oficjalne statystyki jest będzie nie lada wyzwaniem.

Aleksandra Kubicka, serwis Otodom.pl

Jarosław Mikołaj Skoczeń, Grupa Emmerson S.A.